niedziela, 22 czerwca 2014

Fale, nikt ich nie zatrzyma.

Szczególnie tych w głowie.

Miałem pisać na blogu: założenie. Nie znalazłem natchnienia albo ono nie znalazło mnie: bywa. Więcej kręciłem: tak wyszło. Po prostu biegłem za swoim cieniem. Mechaniczny koń nie miał wytchnienia, ja też nie.

Do tej pory zastanawiam się jak działa moja psychika a przede wszystkim dlaczego pęd i przemieszczanie się dostarcza mi ulgę. Nie wchodzi w grę adrenalina prędkości, bardziej wolna i systematyczna essencja powtarzających się krajobrazów. Często łapię się na tym, że mój umysł jest zbyt ograniczony aby zrozumieć to co mnie otacza. Widoki to tylko namiastka. Nie mniej jednak... Czuję wszystko i nie mogę się od tego odłączyć. To już zrozumiałem. Wszystko jest wyryte w mojej świadomości.

Przestałem pisać, bo większość myśli chciałem zachować dla siebie, co wobec Was jest niesprawiedliwe. Każdy z nas jest egoistą więc proszę, wybaczcie mi. Obiecuję poprawę ale nie nastąpi ona prędko, gdyż wszystko dociera do mnie stopniowo. Czas goi rany. Gówno prawda.

Za tydzień kończę pracę. Jadę na wakacje do Polski, do Europy. Co dalej, nie wiem. Daję sobie czas do namysłu. Dokładnie dwa miesiące.


piątek, 21 lutego 2014

Proza Kierowcy

Jeżdże we wszystkie strony, non stop uciekając przed myślami, które nie dają mi spokoju. Droga, którą dobrze znam przez te ostatnie lata nauczyła mnie wiele. Dała mi ukojenie, moc oraz wiarę w siebie. Dziwne, że przeciąganie ładunków z jednej części kontynentu na drugą może w taki sposób działać na duszę człowieka. Droga jest i będzie, to kolejny pewnik w moim życiu, wiem dokładnie co od niej oczekiwać i kiedy na nią uważać. Najlepiej czuję się w miejscach gdzie jestem sam na sam z nią. Niecierpię śladów gospodarczych człowieka na naszej ziemi. Potrafi wszystko zaszpecić w imię postępu oraz rozwoju ekonomicznego. Zyć w symbiozie z ziemią, która jest oazą dla życia to jest dopiero sztuka, ale może być za późno zanim homosapiens zauważył ile zła wyczynił. Właśnie w takich miejscach z daleka od zgiełku sam na sam z drogą, wracają do mnie te myśli, z którymi już nauczyłem się żyć. Dziś 21, zatem wszystkiego najlepszego.

piątek, 14 lutego 2014

Powrót na Szlak

W końcu trzeba było. Nie traciłem dużo czasu, tylko po przylocie z Polski, trzy dni później ruszałem już w trasę. Nie chciałem spędzić za dużo czasu w domu, choć pomału zaczynam się oswajać z rzeczywistością. Większego wyboru niestety nie mam.

Pierwszy wyjazd był od razu z grubej rury, prosto na drugie wybrzeże w północnej części Stanów Zjednoczonych. Miałem trzy miejsca rozładunku: Montata, Oregon i Waszyngton. Poszło jak z płatka. Pierwsza trasa przywitała mnie zimą czyli śniegiem, gołoledzią i różnymi dziwnymi zjawiskami klimatycznymi. Zima w tym roku była dość ostra na tym kontynencie, jak widać pod jej koniec nie chce sobie odpuścić, więc i ja zaliczam jej kaprysy. Co tam, jazda po suchej nawierzchni jest nudna i monotonna. Trzeba mieć jakieś wyzwania a wtedy czas inaczej mija i umysł nie ma czasu na smutne myśli tylko żyje żywiołem sytuacji.

Trochę się martwiłem, bo szef na wstępie wspominał o kursach najdalej na Florydę tłumacząc, że mój truck ma już za duży przebieg (milion czterysta tysięcy km). Mówił mi, że zrobię pare krótkich tras, będę mu pomagał ładować naczepy w piątki (bo podobno robi to teraz sam :D) a jak przyjdą nowe trucki, zmienię konia na nowszego i będę śmigał po całej Ameryce jak wcześniej. Powiedziałem mu, że czemu nie, w sumie ja lubię robić wszystko, ale żeby za bardzo się nie przyzwyczaił do mojej obecności na wózku widłowym gdyż nie mam już obowiązku bycia na miejscu. Skończyło się jak skończyło i pierwsza trasa była wyjazdem na zachód. W trasnsporcie wszystko jest bardzo dynamiczne i często się zmienia. Mnie nie przyszkadza: mogę jeździć wszędzie: zachodnie stany, zachodnia Kanada, Floryda, Chicago, co tylko zechce. Lubię nie wiedzieć gdzie jest mój następny kurs :)

Trochę fotek oraz dwa odcinki filmu (w sumie będą chyba cztery odcinki), które nagrałem podczas ostatniego wyjazdu. Jestem już w drodze i zdążyłem zrobić połowę dystansu na północny zachódu USA :), tym razem do Seattle,WA. Więcej szczegółów w okienku Twittera po lewej u góry :)


Montana na I90 blisko granicy z Idaho


Załadunek drzewek w okolicach Portlandu w Oregonie

Dojazd na załadunek w Oregonie.

Autostrada I84 w Oregonie. Droga powrotna.