Na drodze do Dobrego Miasta nie wydarzyło się nic godnego uwagi, no może przeprawa przez Płock była tragiczna. Trasy przejazdowe dla samochodów ciężarowych w ogóle nie są oznaczone, trafia się tylko na zakazy, więc po pierwszej nieudanej próbie koledzy z CB naprowadzili mnie bezbłędnie. Wyładowanie towaru trwało dokładnie 30 min! Cóż za kontrast z wczorajszym dniem, załoga pomogła nawet rozebrać jeden bok plandeki, także szło raz dwa. Teraz tkwię w Olsztynie i czekam aż mnie przyjmą na kolejny załadunek i diabli wiedzą kiedy to nastąpi bo nie stawiłem się o właściwej porze. Później kierujemy się najpierw na zachód, a później na południe Europy. Viva España :) Mam być na poniedziałek w Burgos, coś czuję że będę na wtorek, ale czym mam się przejmować. Wykonuję moją pracę fachowo i według zasad, beznadziejnych zasad, ale co zrobić...
Na koniec zdjęcie z wczorajszego wieczoru oraz maszyna którą teraz podróżuję


