czwartek, 6 października 2011

Opowieści o wątpliwej treści.

Opowiem Wam dzisiaj w jakiej dziwnej sytuacji może znaleść się kierowca gdy firma, która wysyła towar oraz jego odbiorca grają w dziwną grę i kombinują jak wrobić przewoźnika i narazić go na przewiezienie ładunku za pół ceny lub generalnie za darmo.

Najpierw parę definicji i faktów. Naczepa - chłodnia w której przewozi się towar, ma ograniczoną wydajność. Jest ona przystosowana do utrzymania różnych temperatur ale nie jest w stanie schłodzić ani ogrzać produtku, który  w nią ładujemy. Dlatego podczas załadunku bardzo ważnym jest sprawdzić czy to co nam ładują na chłodnię jest gotowe do transportu. Innaczej: czy produkt ma taką temperaturę jaka jest wymagana do przewozu na dokumencie przewozowym.

Cała checa polega na tym że jeśli kierowca nie sprawdzi i załaduje np ciepłe pomidory to firma która zamówiła towar może odmówić przyjęcia, lub nawet domagać się odszkodowania od przewoźnika za przyjęcie trefnego towaru. Wiadomo że owoce i warzywa jeśli nie mają odpowiedniej temperatury dość szybko się psują.

Mój początek tygodnia był bardzo ciekawy. Po całym weekendzie dostałem w końcu zlecenie. Mam załadować 20 palet jabłek i gruszek w trzech różnych miejscach. Na zleceniu było wyraźnie zaznaczone żebym ustawił chłodnię na 33 stopni Fahrenheita (około 0.5 Celciusza) i żebym dobrze zmierzył temperaturę jabłek. Nie mogły być cieplejsze niż 38 stopni. W pierwszej firmie poszło idealnie: załadunek trwał 20 minut i wszystkie palety były odpowiednio schłodzone. Natomiast w drugim miejscu zaczęły się przeboje. Towar był zdecydowanie za ciepły bo termometr wskazywał prawie 50 stopni. Pierwsze co to telefon do mojej spedytorki żeby ją poinformować o tym co mi chcą wcisnąć. Nerwowym głosem kazała czekać na jej telefon, rozłączyła się i zadzwoniła do firmy która zamówiła towar. Po 10 minutach oddzwoniła i kazała mi wstrzymać załadunek, nie brać nic na chłodnię i czekać tam do rana żeby te ciepłe palety zostały schłodzone. Ciut za późno, bo mnie już dawno wygonili z pod rampy, niesamowicie szybko wózkowi uwijali się z ładowaniem. Idę zatem do okienka i tłumaczę życzliwej pani, która miała już wszystkie dokumenty gotowe do podpisania, że niestety ale towaru nie mogę przyjąć i proszę o natychmiastowe zdjęcie go z naczepy. Zrobiła duże oczy ale gdy użyłem argumentu że na naczepie mam inny ładunek i jej ciepłe palety mogą zepsuć te, które załadowałem w innej firmie od razu podała numer rampy. Była godzina 6 wieczorem. Po całym weekendzie próżnowania, miałem znów czekać do rana. No cóź bywa. Rano od nowa ta sama porocedura. Budzi mnie ktoś i pyta się czy jestem tym gościem co wczoraj odmówił załadunku. Że co? Ja Odmówiłem?
- Choć zmierzyć jeszcze raz, powiedział wózkowy - ale od wczoraj nic się nie zmieniło, albo je bierzesz takie, albo jak chcesz to możesz czekać jeszcze jeden dzień i może wtedy będą zimne. Wyraźnie odczułem sarkazm w jego głosie. Zrozumiałem że mierzenie temperatury nie ma najmniejszego sensu i od razu wykonałem tel do spedycji. I od nowa ta sama bajka, telefony tu i tam a ja sobie czekam i powoli zaczyna mnie to wszystko coraz bardziej irytować. Wykonuję moją pracę według wskazówek  mojego pracodawcy a tu gdzie ładuję zaczynają do mnie mieć pretensje i krzywo na mnie patrzeć bo robię im problem od prawie doby. Na dokumencie przewozowym jest napisane czarne na białym że temperatura w jakiej produkt ma tranzytować to 33 stopnie to czemu upierają się żeby wcisnąć mi coś co jest cieplejsze. Do tego sam odbiorca się na to nie zgadza. I tak odbijali sobie piłkę jeszcze z parę godzin a kierowca sobie czekał. Kogo obchodzi kierowca, czy mu się spieszy czy nie, czy może też już ma dość tego czekania. W końcu odbiorca zgodził się na jabłka w takim stanie potwierdzając to faxem do mojej firmy. Do tego przy podpisywaniu papierów bardzo wyraźnie zaznaczyłem jaką temperaturę miał towar przy odbiorze. Pani w okienku znów kręciła nosem że niby dlaczego. - Dlatego że tyle ma! Chce pani ze mną iść zmierzyć???? - zaczynały mi puszczać nerwy.

Bo co by się stało gdybym machnął ręką i na początku załadował ciepły towar nie informując o tym nikogo? Przy odbiorze, klient mógłby stwierdzić że ładunek nie nadaje się do niczego i żąda odszkodowania od mojego przewoźnika. Akurat jabłka nie są aż tak wrażliwym owocem i nawet gdy są cieplejsze tak szybko się nie psują więc nieodpowiednia temperatura mogła być tylko pretekstem bo i tak poszłyby do sprzedaży. Mam fakturki, bo jadę z tym przez granicę: wiozę całą naczepę jabłek i gruszek o wartości ponad 20000 USD. Cena za kurs z zachodu na wschód kontynentu w dniu dzisiejszym to około 6000-7000USD.  Tak więc przy załadunku trzeba być bardzo , ale to bardzo ostrożnym.




Zapomniałem o tej całej niezręcznej sytuacji gdy już byłem załadowany i zacząłem zmierzać na zachód. Washyngton to piękny stan i cieszy mnie że teraz będę miał okazję go poznać bliżej. Oto parę fotek z wtorkowego popołudnia gdy zmierzałem na zachód drogą nr 2. Mimo że straciłem dzień na załadunku to i tak muszę to dowieść na sobotę rano do Ottawy. Da się to zrobić jeszcze na legalu, ale po drodze nie może wypaść mi nic niespodziewanego. Sądzę że i tak w ostatni dzień będę musiał sobie skrócić pauzę dobową o jakieś 2 godzinki ale to już tylko taki mały szczegół.

16 komentarzy:

  1. Tak to właśnie jest, czy to w Europie czy w na każdym innym kontynencie, zostajesz zatrudniony jako kierowca, płacą ci marne grosze a robisz za każdego. To jest straszne

    OdpowiedzUsuń
  2. Ale lipa z tym kursem. Coś mi się zdaje że w Europie az tak długo nie czekałeś pod załadunkiem. Czy twoja aktualizacja pozycji nie jest nabierząco? Pisałeś że włączyłeś pakiet :D
    Pozdrawiam Mariusz G.

    OdpowiedzUsuń
  3. Rafał Czasami warto olac całą sprawę.Wierz mi ze jakbyś te jabłka przywiózł na firmę to i tak by je wzieli.Wystarczy spojrzec na towar wzrokowo i tyle jak jest ok. to biorę.Bynajmniej ja tak robię w Europie. No chyba ze Ameryka ma normy które skrupulatnie trzeba przeszczegać. Piter

    OdpowiedzUsuń
  4. @Piter ty chyba stal wozisz ze wzrokowo oceniasz towar, u nas jest dokladnie to samo, ile razy laduja owoce np prosto z pola, ktore maja po +15;+17'C,(a maja miec +5) temperature wymagana do transportu +4'C , tak ze po przywiezieniu do klienta nadaja sie tylko na konfitury. Albo zaladuj w porcie przegrzanego banana, i przywiez go takiego do odbiorcy to zobaczysz co to jest miec odpowiedzialnosc za towar, dlatego kazdy powazny kierowca ciagnacy frigo-trailera mierzy temperature towaru, (obojetnie czy to mrozone ryby, frytki czy swieze owoce, mieso, itp.)przy zaladunku i zglasza to. Kaza zaladowac to laduje, kaza czekac wiec czeka, lub nie ladowac wcale, wiec jak najbardziej Rafal postapil prawidlowo. Tak wiec tutaj jak i w Ameryce nie ma norm, to klient decyduje jaki chce miec towar
    i firma ma mu taki przywiez, jesli odbiega od ustalonej temperatury - jakosci ma prawo nie zaplacic za transport, albo go nie przyjac. Takie sprawy czesto laduja w sadzie, gdyz bywa tak ze towar pomimo "wady" nadaje sie do sprzedazy, nie tracac na jakosci, i handlarz puszcza go dalej nie placa np przewoznikowi, albo potracajac znaczna czesc z frachtu, jest to jawne robienie innych w bambuko, ale na tym opiera sie wspolczesny Swiat kapitalizmu.
    A ze kierowca w takiej sytuacji dostaje po dupie, czy to ze nie dopilnowal, czy ze sie wystal jak g___pi ch____j to niestety juz taki urok tego "tak cudnego" zawodu.

    OdpowiedzUsuń
  5. Przyznaję, że z chłodniami nie miałem dotąd do czynienia i jak widać, to nie taka prosta sprawa... Upss, przepraszam kiedyś jechaliśmy w podwójnej na Świecko i po drodze wyprzedziliśmy jedną chłodnie, a później jeszcze parę aut(żeby nam ta chłodnia nie klekotała na "patelni"). Chłopak długo dyskutował z Niemcami, ale nic to nie dało, postawili go w rządku i to o zgrozo obok nas... Wypłakaliśmy się, że cały nasz misterny plan w p...u! On na to, że to "szalone" krowy do Rosji i skoro go nie puścili bez kolejki, to on też nie będzie się męczył i po prostu ją na noc wyłączył! Może to i straszne, ale tam kiedyś "wsio rawno" wszystko brali... Pozdrawiam KamaZ i Mike(wczoraj nie piłem i nie połapałem się dokładnie w Twoim wpisie...) :D

    OdpowiedzUsuń
  6. kamaZ ja właśnie jezdze na chłodni często.Ale zawsze zmierzałem do tego, żeby maksymalnie nie przejmować się wiezionym towarem. Wiem jak jest ale chodzi mi o to , ze nie warto sie spuszczać.To właśnie miałem na myśli. Chociaz trzeba przyznać,że temat jest trudny.Piter

    OdpowiedzUsuń
  7. Rafał spotkałes sie kiedys z Hiobem? Bo on tam wtedy gdzie byles byl swoim Volvo....
    Mam pytanie cena za kurs 7000 tys $ ale trzeba oczywiscie doliczyc cene za paliwko?

    OdpowiedzUsuń
  8. Hello...Panowie...Panowie...!
    Wole sie zbytnio tu az tak szczegolnie nie wypowiadac. Ale to co napiasal kamaZ to swieta racja i jak rowniez Rafal napisal zupelna w 100 % racja bo tak jest w zyciu codziennym kierowcy ktory jezdzi na chlodni. Koniec i kropka;) w moim przypadku to jest ostatnie 18 lat tylko na chlodni takze mogl bym tu chyba napisac ksiazke na ten temat jak potrafi ten co laduje i wysyla zrobic kierowce w chu** jak sie nie bedziesz znal na tym co robisz ciagnac lodowke za soba. To jest chyba jedna z bardziej odpowiedzialnych robot ktora wykonoje kierowca...Towar drogi i chwila nie wiedzy i nie uwagi i jestes w czarnej dupie;) Nalezy kazda palete sprawdzic jaka jest tego temperatura bo chwila nie uwagi i robia taki numer ze wloza Ci 6 palet o dobrej temperaturze a w srodek Ci wcisna nastepne 8 ktore maja na sobie jeszcze mokry pot jakiegos tam meksyka co je dopiero zbieral na polu;) A najwazniejsze jest ze masz to sprawdzic swoim termometrem a nie np.tym co Ci przyniesli bo takie tez maja co pokazuje mniej;) wiem to z wlasnego doswiadczenia;) Praca na chlodni lub jak to nazywacie w EU izotermie polega na mysleniu i pospiech w tym przypadku to bardzo zly nawyk;) Najbardziej wrazliwe na temp. w transporcie sa : truskawki,roznego rodzaju maliny,jagody jak i rowniez banany...W Polnocnej Ameryce te owoce nie moga byc w tranzycie droga dluzej niz 4 dni takie sa rules...Inny przypadek jesli stoja w chlodni wtedy moga stac dluzej. Dobrze Rafal zrobil ze o to walczyl bo wrazie czego co nazywa sie po ang.(claim) firma mogla by go zwolnic z pracy. W tym przypadku sami jak widzicie do czego jest potrzebne takie ( doswiadzczenie ) ! O czym slysze od kazdego mlodziaka,ze jak juz prawko mam to jestem kierowca ? no no tego nie dostaje sie na papierze koledzy to sie wyrabia latami i tyle...Cieszy mnie ze Rafal nie zapomnial tego co robil na samym poczatku w Leger...Gratulacje Rafal ! w innym przypadku jak by robil dla Hindusa to te jego 2 tyg w drodze by pojechal za darmo po przyjeciu cieplego towaru ! Zelazna zasada Panowie : Nie wiesz lub nie jestes pewien ? Kontakt z szefem obawiazkowy ! Czas ktory stracisz to urok Naszego zawodu...Lecz spierdoli* ladunek to wystarczy 5 sek...zlej decyzji kierowcy ...Pozdrawiam serdecznie Was i szerokiej drogi dla Wszystkich...
    Ps. Wielki plus dla kamaZ za opis...Takich kierowcow tu trzeba wiecej...Marcin o Tobie tez nie zapomnialem;) Strzalka....Mike.

    OdpowiedzUsuń
  9. mike....takie nudne Twoje komentarze...kazdy w trasie poznal napewno takiego osobnika...na parkingu zobaczy ta sama rejestracje, i gledzi...gdzie on nie byl, czego on nie robil, i on jest najlepszym kierowca na swiecie...chlopcze wyluzuj sie...zycie to nie tylko ciezarowki, zdradze Ci sekret..duzo ludzi robi bardziej odpowiedzialna i trodniejsza prace od Ciebie...ale tacy ludzie nie chwala sie tym

    OdpowiedzUsuń
  10. Mike napisał prawdę, i bardzo dobrze, niech każdy to czyta komentarze zrozumie, że praca kierowcy to nie tylko samo kierowanie. Bo akurat na chłodni to "kierowanie" jest jedną z wielu prac, które wykonuje kierowca. Miałem okazję 2 lata jeździć na chłodniach, wcześniej jeździłem na plandece, i twierdzę że jazda z chłodnią to o wiele większa odpowiedzialność. A ten stracony czas, czekanie na ładunek, który się chłodzi, albo na banany które jeszcze płyną... ale takie uroki tej roboty. bajo

    OdpowiedzUsuń
  11. @ Anonimowy z 07.Pazdziernik.2011 21:09 Chlopcze to raczej Tobie radze mowic do kolesia co Ci pizze do domu przywozi ! Raczej Ty wyluzuj bo masz za duzo piasku w kieszeni a za male jaja zeby tu sie wypowiadac na blogu;) Jak widzisz normalni ludzie i z kultura osobista potrafia sie podpisac na koncu swojej wypowiedzi;) Widac matka Cie wystraszyla na samym poczatku tuz po urodzeniu podajac cycka do pyska i teraz blaksz sie po tym swiecie bojac sie wlasnego cienia dziecko ! Jesli moj wpis byl az tak nudny to dlaczego poswieciles az 10 sek na przeczytanie tego zamiast zmienic sobie pieluche w tym samym czasie;) Dziecko zastanow sie nad soba i zycze Tobie zebys sie ogarnal...nie zdajesz sobie sprawy z tego ile ja mam lat chyba ? My jak chcesz wiedziec rozmawiamy tu o ciezarowkach a nie o ciotach w spodnicy o imieniu leszcz jak TY !
    Ps.Wiem kim jestes i jak jeszcze raz bedziesz stukal takie cienkie texty to wjade Ci na psyche i zrobie z niej jesien sredniowiecza ! Mike...Toronto,Canada

    OdpowiedzUsuń
  12. Siemeczka Panowie:) To co powiedział kolega kamaZ i MikeVNVolvo święta prawda natomiast nie rozumiem w ogóle zachowania tego Anonimowego;/

    PS:MikeVNVolvo miałeś mi podesłać fotki twojego troka ale chyba zapomniałeś:P

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  13. mike: nie podpisalem sie tylko ze wzgledu ze mam konto na fejsie, nk itp i latwo by mnie bylo zkojazyc a wiedzialem ze moj komentaz..a raczej moja opinia nie bedzie zgodna z innymi i nie chcialem przez to problemow, Ty tez nie znasz mnie a wydaje mi sie ze ublizyles i zkrytykowales, ja nie zrobilem tego, poprostu wyrazilem swoja osobista opinie. Nie bylem nigdy w ameryce i dla tego jestem gorszy? jezdzilem do krajow bloku wschodniego jak nie istnialy komorki i byly granice. Slawek Mediolan Wlochy

    OdpowiedzUsuń
  14. Skąd ja to znam...? Też miałem takie przypadki pracując na chłodni. Tylko w polsce to jest tak: masz to zabrać i koniec, jak się będziesz stawiał to już nie pracujesz, bez gadania bierz towar bo innej roboty nie ma! Nabiał stoi cały dzień na ciepłym magazynie przygotowany dla Ciebie, żebyś mógł go w nocy załadować, zajeżdżasz na rozładunek a patrzą na Ciebie jak na śmierdzącego lenia, któremu nie chciało się odpalić chłodni bo temp 16 stopni... Ah... Dobrze, że się nie dałeś Rafale!

    OdpowiedzUsuń
  15. Anonimowy!? Wyskoczyłeś jak Filip z konopi. Mimo, że Mike mieszka od nastu lat w Kanadzie to nie popełnił błędów ortograficznych tyle co ty w jednym swoim poście, rzeczywiście, musisz być niezłym Leszczem!
    Niestety, prawdą jest, że mistrzostwo w swoim fachu zdobywa się po latach i cały czas trzeba mieć się na baczności, niektórzy gubią się na rutynie zapominając, że wszyscy czychają na twój błąd!

    OdpowiedzUsuń